Podczas meczu Polska – Kanada miałam
miejsca na trybunie przy płycie boiska. Bilety dostałam od Zbyszka, dzięki
czemu nie musiałam nosić obecności Diany. O dziwo Dominika powitała mnie
szerokim uśmiechem. Wcale nie złośliwym. W przeciwieństwie do jej matki, która
podstaw dobrego wychowania chyba nie zna. Nie chciałam jednak zawracać sobie
tym głowy. Przed opuszczeniem hotelu zamieniłam jeszcze kilka słów z tym
słodkim Finem. Zaprosił mnie na lody po ostatnim dniu katowickiego turnieju. W
prawdzie nie przyjęłam jeszcze zaproszenia, ale to była tylko kwestia czasu.
Mecz rzecz jasna zakończył się
zwycięstwem naszej reprezentacji. Innego wyniku właściwie nie oczekiwałam.
Większość ludzi zaczęła kierować swoje kroki w stronę wyjścia ze Spodka. Ja
również przez krótką chwilę chciałam do nich dołączyć. Zatrzymałam się w
chwili, gdy na rozgrzewkę wyszli siatkarze z Finlandii i Brazylii. Eemi
natychmiast nie zauważył i uśmiechnął się szeroko. Przeszło mi przez myśl, że
to nie taki głupi pomysł, by ulokować swoje uczucie w kimś innym. To było do
mnie zupełnie niepodobne, ale jakoś musiałam wyleczyć się z Kubiaka.
Wysiedziałam ten drugi mecz. Ze
zdziwieniem zauważyłam, że nawet mi się nie nudziło. Gdzieś pod koniec
spotkania Zbyszek zaczął nękać mnie smsami oraz wydzwaniał. Nie odbierałam.
Napisałam tylko krótką wiadomość by się nie martwił. Nie chciałam wracać do
hotelu. Odwlekałam spotkanie ze szczęśliwą rodzinką Miśka tak długo, jak tylko
się dało. Ta cała Diana… nie mogłam nawet na nią patrzeć. Miałam ochotę
wygarnąć wszystko, czego Kubiak nie chciał powiedzieć. Tchórz.
-
Jagoda, mówię do ciebie – ze stanu zamyślenia wyrwał mnie głos Eemiego. –
Wszystko ok?
- Jasne
– dopiero teraz zorientowałam się, że mecz dobiegł końca. – Przepraszam ja…
muszę już iść.
Zebrałam szybko swoje rzeczy i nawet
nie pożegnałam się z Tervaporttim. Czułam się jak skończona idiotka. Jak w
ogóle mogłam pomyśleć, że zmuszę się do pokochania kogoś innego? To przecież
było nie możliwe. Co gorsza – mogłam przy tym zranić faceta, który był niczym
anioł. Nie mogłam i nie chciałam do tego doprowadzić. Wierzyłam, że Eemi mnie
zrozumie. Jest przecież rozsądnym człowiekiem. Nie będzie chciał związać się z
kimś, kto nigdy tak naprawdę go nie pokocha.
Wracałam w strugach deszczu, które
rozmazały mój makijaż i skutecznie zamaskowały słone łzy. Zanim weszłam do
hotelowego lobby otarłam policzki skrawkiem bluzy. Nie chciałam, by Zbyszek
zaczął zadawać pytania, na które sama nie znam odpowiedzi.
-
Jagoda, ty jesteś nienormalna – stwierdził Zbyszek, zarzucając na moje ramiona swoją
bluzę. Trzęsłam się z zimna i jakoś tak odruchowo się w niego wtuliłam.
-
Musiałam przemyśleć sobie kilka rzeczy.
-
Mogłaś to zrobić w swoim pokoju.
- Nie
mogłam. Potrzebowałam spokoju.
Bartman odprowadził mnie do pokoju.
Przez krótką chwilę zastanawiał się, czy mogę zostać sama, ale w końcu doszedł
do wniosku, że jednak tak. Wzięłam gorący prysznic. Chciałam jeszcze raz sobie
to wszystko przemyśleć. Tym razem jednak na spokojnie. Ciepła woda przyniosła
ukojenie. Myśli jakoś się ułożyły i pogodziłam się z faktem, iż Michał Kubiak
na zawsze pozostanie tylko przyjacielem. Tak przecież było najlepiej, prawda?
Próbowałam zabrać się za czytanie
książki, gdy rozległo się pukanie do drzwi. Czy to jakiś pokój zwierzeń, czy
coś?! Niechętnie zwlekłam się z łóżka, przeczesałam dłonią mokre włosy i
stanęłam oko w oko z Kubiakiem. Moje ułożone myśli szlag trafił. Chciałam
zamknąć drzwi przed nosem tego kretyna, ale jego stopa to uniemożliwiła.
- Ała!
No co ty robisz?!
- Chyba
pokoje ci się pomyliły – warknęłam nieuprzejmie, nie wpuszczając Kubiaka do
środka. – Szczęścia tutaj nie znajdziesz.
- Ja
tylko chciałem porozmawiać. Od czasu twojego przyjazdu tutaj nie mieliśmy na to
czasu.
-
Obwiniaj za to mnie – mruknęłam. Nie byłam jednak w stanie spojrzeć Miśkowi w
oczy. – To ty uganiasz się za Dianą.
- To
matka mojej córki. Powinnaś zrozumieć…
Rozumiałam stanowczo za wiele. Z
jego miny szybko wywnioskowałam, że podjął już decyzję. Inaczej by tutaj nie
przyszedł. Za dobrze znałam mojego Miśka. Postanowiłam mu pomóc. W dalszym
ciągu byłam jego przyjaciółką. Czy tego chciał – czy Diana mu już zdążyła
zabronić. Nie obchodziło mnie to.
-
Wyjeżdżam z Jastrzębia. Dostałam pracę w Gdańsku. Możesz zostać w moim
mieszkaniu. Dominika i jej popieprzona matka też.
- Nie
waż się tak mówić o Dianie!
- A ty
nie waż się już zawracać mi głowy swoimi problemami!
Trzaśnięcie drzwiami poruszyło
szybko fundamenty budynku. Bartman, Ignaczak i Eemi dobijali się do mojego
pokoju, ale nie chciałam z nikim rozmawiać. Postanowiłam, że gdy wszyscy pójdą
spać – wymelduję się z hotelu. Ten wyjazd nie był dobrym pomysłem. Nie powinnam
w ogóle się na niego zgadzać. To mogło się skończyć wielką kłótnią, ale nie
przypuszczałam, że również końcem przyjaźni. Teraz musiałam nauczyć się żyć bez
Michała Kubiaka oraz jego wiecznego roztrzepania, cudownego uśmiechu oraz
totalnie nietrafionych porad.
Miałam nadzieję, że po drugiej w
nocy na żadnego z siatkarzy już nie wpadnę. Czekałam na windę, przestępując
niespokojnie z nogi na nogę. Pakowałam się na szybko. Istniała możliwość, że
zapomniałam o kilku rzeczach. Nie dbałam o to. Chciałam jak najszybciej znaleźć
się w domu.
-
Jagoda? Wybierasz się gdzieś?
- Eemi,
kuźwa, omal na zawał nie padłam – odwróciłam się w stronę siatkarza, ocierając
skrawkiem bluzy ostatnie łzy. – Dlaczego nie śpisz?
-
Zdarza mi się włóczyć nocami po hotelach – uśmiechnął się zawadiacko. – Powiedz
mi lepiej, co masz zamiar zrobić z tą walizką.
-
Zapakować do samochodu – mruknęłam niechętnie. Winda jak na złość dalej nie
chciała przyjechać. – Ale to na serio nie jest twoja sprawa. Dzisiaj gracie
mecz. Lepiej idź spać i bądź w dobrej formie, bo ci się oberwie od trenera.
Nie odpuścił. Ba, nie pozwolił mi nawet wsiąść do windy i
odprowadził do mojego pokoju. Później przez godzinę rozmawialiśmy, aż w końcu
zasnęłam wtulona w jego silne ramiona.
~*~
Znów dodaję, chociaż nie powinnam. Ale dzisiaj moje urodziny, to macie ode mnie prezent, a co! :) Już niedługo pojawią się nowości na pozostałych blogach. Spokojnie, powoli, coś się pisze. I dziękuję Wam bardzo za komentarze. Jesteście kochane :*
Wszystkiego Najlepszego, dużo, dużo zdrowia, szczęścia, miłości i oczywiście mnóstwo weny.. :)
OdpowiedzUsuńz jednej strony chyba dobrze, że Eemi zatrzymał Jagode.. szkoda, że Michał ma klapki na oczach..
do następnego rozdziału.. ; *
lubię Eemiego ;)
OdpowiedzUsuńi wszystkiego najlepszego!
Dobrze, że Eemi zatrzymał Jagodę, bo w takiej sytuacji jest szansa, że w końcu porozmawiają z Kubiakiem na poważnie i wszystko sobie wyjaśnią. Liczę na to, że Misiek przejrzy na oczy i zobaczy, czego tak na prawdę chce :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego :*
nilka ;)
Kubiak nie dostrzega swego szczęścia, które jest tak blisko Niego... Coś czuję, że niedługo się przekona, z kim bardziej jest szczęśliwy, i po prostu chciany .+ Spełnienia marzeń! :*
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńDlaczego Kubiak jest takim kretynem, że się tak brzydko wyraże. Czy on jest ślepy i nic nie widzi ?
OdpowiedzUsuńSwoją drogą jestem ciekawa jaki będzie koniec tego opowiadania :) Wszystkiego Najlepszego :) ;*
Zapraszam serdecznie na mojego bloga http://jestesmy-sobie-przeznaczeni.blogspot.com/
Pozdrawiam Joaśka ;*
Ale z tego Kubiaka idiota... czy on nie widzi, ze Jagoda go kocha?? albo ta Diana go tak zaślepiła, że on nie jest w stanie nic innego dostrzec... dobrze, ze Jagoda może liczyć na Emi'ego... może dzięki niemu jakoś jej życie się ułoży:)
OdpowiedzUsuńPS: Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin:*
Szkoda, że Kubiak jest tak zaślepiony tą Dianą. Przez to krzywdzi swoją przyjaciółkę. A Eemi to dobry kumpel ;). Jak na razie, to on bardziej zasługuje na Jagodę :). Ale serce nie sługa... Oby Misiek przejrzał wreszcie na oczy :D.
OdpowiedzUsuńWszystkiego najlepszego :).
Pozdrawiam!
Misiek jest po prostu głupi, a jak już się ogarnie... To będzie znak, że koniec świata się zbliża.
OdpowiedzUsuńSzkoda że Jagoda również sama swoim zachowaniem wszystko komplikuje, ale ani trochę się jej nie dziwię bo ja bym się zachowała tak samo. Widać że nie ona nie potrafi rozmawiać o swoich uczuciach , a na wiele spraw woli zareagować agresją niż wziąć wszystko na spokojnie. Identycznie jak ja sama. Niestety to jej niczego dobrego nie przyniesie i to już widać po tym rozdziale, na całe szczęście jest Emi, ale to nie jego kocha…
OdpowiedzUsuńKubiak to kompletnie ślepy jest chociaż nie można mu się dziwić, ze usiłuje ułożyć sobie życie z matką swojego dziecka to całkiem nar\turalne:)
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam dziś całość i czuje niedosyt, bo zbyt szybko mi poszło. Kubiak i jego Diana są przerażający, Kubiak i Jagoda są niesamowicie, Jagoda i Bartman są przezabawni, zaś Jagoda i Fin są rozkoszni. Kurczę, nie mogę się doczekać co będzie dalej.
OdpowiedzUsuńJak miło wrócić po wakajach i ujrzeć coś tak cudownego :D
OdpowiedzUsuńNie mówie tu o treści, o nie! Nie podoba mi się troche to jak Jagoda potraktowała Kubiaka, ale chyba ma troche racji.